Moje ABC w tuszowaniu bielactwa, cz. I – samoopalacze i balsamy brązujące

Autor:
Moje ABC w tuszowaniu bielactwa, cz. I – samoopalacze i balsamy brązujące

Niemal każdego dnia, od startu portalu, dostajemy od Was pytania o to, w jaki sposób skutecznie tuszować bielactwo, kiedy leczenie dostępnymi metodami nie przyniosło efektów. Ja z bielactwem walczyłam bardzo długo, ale po wielu nieudanych próbach pozbycia się plam postawiłam na ich tuszowanie, choć od dłuższego czasu nie kryję plamek prawie wcale.

Kto ma - ten wie, że bielactwo może pochłonąć potężne pieniądze, bo fluidy i samoopalacze leją się niemal strumieniami. Dodatkowo blokery i kremy, którymi trzeba odbarwione miejsca chronić, „idą jak woda”! Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że przetestowałam większość dostępnych fluidów i tyle samo kremów, pianek i płynów samoopalających. To będzie bardzo subiektywne podejście do tematu, bo każda z nas ma inną skórę i u każdej inny produkt może zdziałać cuda. Ja mam skórę suchą, wrażliwą, skłonną do alergii. 

Na początek samoopalacze i balsamy brązujące. Idzie lato, więc może moje rady, komuś się przydadzą. 

Istnieje teoria, że samoopalacze posiadające w składzie DHA, czyli dihydroksyaceton, są szkodliwe zwłaszcza dla osób z bielactwem, bo mogą przyspieszyć utratę barwnika w zdrowej skórze, więc lepiej stawiać na samoopalacze ekologiczne. Ja ekologicznych nie stosowałam, nie otrzymałam też nigdy jednoznacznej odpowiedzi od dermatologa, czy rzeczywiście DHA jest czymś bardzo szkodliwym. 

Samoopalacze i balsamy brązujące. Ich stosowanie wymaga poświęcenia czasu i przygotowania skóry, jeśli nie chcemy, by na naszym ciele pojawiły się zacieki i brunatne plamy. Na pułkach sklepowych wiele jest różnych produktów, a producent każdego z nich gwarantuje „piękną, złotą opaleniznę!”… Czasami jednak można wyrządzić sobie więcej szkody niż pożytku! Przygotowanie skóry polega na zrobieniu peelingu i solidnym nawilżeniu skóry. Wiele jest samoopalaczy, które mają „na starcie” brązowy kolor, więc ich nakładanie jest prostsze, bo widzimy, gdzie produkt już został położony, z drugiej jednak strony, takie samoopalacze zwykle szybko „zastygają”, więc musimy je nakładać ekspresowo, by na skórze nie pojawiły się cienie. Nakładam samoopalacz okazyjnie, przed "wielkim wyjściem", tzn. rzadko... Ale jeśli już mi się zdarzy, to robię to na minimum godzinę przed pójściem spać. Nie kładźmy się do łóżka tuż po nałożeniu produktu, bo rano mogą nas powitać niemiłe plamy wytarte przez piżamę lub pościel. Pamiętajmy też, by umyć dłonie po nałożeniu samoopalacza. Wiem, że wiele problemów mają Panie zwłaszcza w dłońmi właśnie, bo z jednej strony trzeba je umyć z drugiej, nie chcemy by pozostały wyraźny brzeg nałożenia samoopalacza. Ja mieszam krem do rąk z samoopalaczem i tym smaruję dłonie. Bardzo ładnie koloryt się wyrównuje. Pamiętajmy, by nie nakładać na twarz samoopalacza, na którym nie jest wyraźnie wskazane „do twarzy”! Samoopalacze „do twarzy” mają trochę inny skład i delikatniejsze działanie, warto więc mieć dwa produkty na półce. Jeśli zdarzyło nam się przesadzić z samoopalaczem nie panikujmy! Pomoże soda oczyszczona, z której – w połączeniu z wodą - możemy zrobić papkę. Nakładamy na skórę, delikatnie masujemy i płuczemy. Niektóre toniki do twarzy również dają dobre efekty. I oczywiście peelingi. Na brunatne plamy na ciele kilka razy użyłam soku z cytryny – działa. Przed peelingiem można skórę zmiękczyć dobrze ją natłuszczając. 

 

Subiektywny przegląd samoopalaczy

gernier-mga
bioderm
garnier-balsam
mgielkasamoopalajacayr
guerlain
lirene-samoopalacz-mus-nawilzajacy
st-tropez-self-tan-bronzing-mousse
balsamsopot

 

nie musisz być idealną,
żeby być piękną!

Ewelina Kopic

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się