Ludzie duchy...

Autor:
Ludzie duchy...

Kilka tygodni temu miałam przyjemność przeprowadzać wywiad z Martyną Wojciechowską dla TeleTygodnia. Rozmawiałyśmy bardzo długo. O życiu, o pracy i o podróżach... Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i podpytałam o kanony piękna na świecie? o to, na co potrafią zdobyć się kobiety, by owym kanonom piękna dorównać? o polski kanon piękna, który tak daleki naturze, a tak bliski chirurgicznym gabinetom...Rozmawiałyśmy o tolerancji i akceptacji "inności".  Zapytałam też, co w kwestii ludzkiego wyglądu zszokowało Ją do tej pory najbardziej?

Odpowiedź w dokumencie "Ludzie duchy", 28-go grudnia o 22.30 na antenie TTV... Polecam!

 

Mówi się o nich Zeroo zeroo – ludzie duchy. Jednak we własnym kraju nie są traktowani jak ludzie. Tanzania jest najgorszym miejscem, gdzie może urodzić się Albinos. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że żyje tu około 300 000 osób, chorych na bielactwo.

 

Albinizm to choroba genetyczna. Włosy, skóra oraz tęczówka oka nie zawierają pigmentu – melaniny. Dlatego największym wrogiem osób z bielactwem jest słońce, które bardzo szybko wywołuje oparzenia i raka skóry. Krem z filtrem, długie rękawy oraz kapelusze, to jedyna ochrona dla ludzi chorujących na albinizm. Nie wiadomo, dlaczego ta wada genetyczna tak często występuje właśnie w tej części świata. Wiadomo jednak, ze wielu albinosów urodzonych w Tanzanii umiera przed 40 rokiem życia. Zagrożeniem jest dla nich nie tylko ostre afrykańskie słońce, ale przede wszystkim … inni ludzie. 

 

Tu bowiem wierzy się, w magiczną moc albinosów. Z fragmentów ich ciał szamani przygotowują eliksiry, które mają zapewnić szczęście i dobrobyt. I płacą za to krocie. Dlatego chorzy na bielactwo stają się w Tanzanii zwierzyną łowną. Najbardziej zagrożone są kobiety i dzieci. Jedynym pomysłem rządu na zapewnienie ochrony narażonym na ataki ludziom jest umieszczanie ich w specjalnych ośrodkach zamkniętych. Tylko tu za grubym murem i drutem kolczastym, mogą czuć się bezpiecznie.

 

Polowania na osoby z bielactwem zaczęły się w Tanzanii latach dziewięćdziesiątych. Zabito siedemdziesiąt pięć osób, a trzydzieści cztery okaleczono. O tylu przynajmniej wiadomo oficjalnie. Prawda jest taka, ze nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk, a brutalny proceder okrywa zmowa milczenia. I choć za zabicie człowieka grozi w Tanzanii śmierć przez powieszenie, wyroki w sprawie ataków na albinosów zapadają niezwykle rzadko. Agresorami bywają osoby z sąsiedztwa. Czasami – członkowie rodziny.

 

Kabula, urodziła się jako albinoska. Gdy miała 12 lat stała się ofiarą nielegalnego biznesu. We własnym domu została napadnięta przez nieznanych dotąd sprawców. Straciła prawą rękę. Ale zdołano uratować jej życie. Dziewczyna jest zdeterminowana, aby pójść na studia, zostać prawnikiem i w przyszłości bronić praw albinosów. Razem z autorką reportażu poraz pierwszy od ataku wyrusza do rodzinnej wioski. Spotka się tu z rodziną, której nie widziała od 5 lat.  Na co dzień Kabula razem z setką innych dzieci mieszka w ośrodku, którego strzegą strażnicy i drut kolczasty. 

 

Większość umieszczonych tu maluchów ma swoich rodziców, jednak Ci nie mogą lub nie chcą zapewnić im bezpieczeństwa. Do ośrodka trafiają też kobiety.  W Tanzanii niektórzy mężczyźni wierzą też, że seks z kobietą albinosem przynosi  szczęście, dostatek, że może też leczyć z chorób, na przykład z AIDS.  Dlatego być albinosem w Tanzanii jest niezwykle ciężko, ale być kobietą albinosem jest tu jeszcze trudniej. 

 

Martyna Wojciechowska sprawdza, jak to możliwe, że w XXI wieku ludzie wierzą w magiczne talizmany, które mają zapewnić dobrobyt. Rozmawia z tamtejszą policją, z dziennikarzami. 

Poznaje małżeństwo albinosów, którego jedyny sposób na przetrwanie – to ucieczka. Państwo Kulva mają 5 dzieci. Wszyscy są albinosami. 3 starszych jest oddana do szkoły, 3latek i 1 latek na razie są przy rodzicach, ale ci wciąż przenoszą się z miejsca na miejsce. Gdy rozchodzi się wieść, że w okolicy zamieszkali albinosi ich życiu zaczyna zagrażać śmiertelne niebezpieczeństwo.

Martyna dociera do wioski, gdzie ostatnio zginęła kobieta albinos. Jej grób zalany jest betonem, bo albinosom nawet po śmierci nie daje się spokoju.

 

E.K

 

nie musisz być idealną,
żeby być piękną!

Ewelina Kopic

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się