Narcyz się nazywam

Autor:
Photo credit: *Passenger* / Foter / CC BY Photo credit: *Passenger* / Foter / CC BY

Tak, staję tu przed Wami i przyznaję – zrobiłam sobie kilka selfie. Zrobiłam, nawet zamieściłam na Fb. I nie wstydzę się tego! Bo było ich tylko kilka… Każdy z nas ma lepszy dzień, lepiej wygląda, chce się sobą pochwalić (choć w gruncie rzeczy to słaby powód) albo jest w miejscu, którym warto się podzielić, a akurat nie ma kto zrobić zdjęcia. Albo spotkał osobę, z którą po prostu trzeba mieć fotkę. Też bym wrzuciła na Fejsa selfie z papieżem Franciszkiem!

 

Ok. Spoko. Nie pojmuję jednak co siedzi pod kloszem ludzi, którzy… – przepraszam, muszę się wyrazić – napierdzielają sobie takie zdjęcia od rana do wieczora.

W ubiegłym roku w świat poszła wiadomość, że Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uznało robienie tego typu zdjęć za zaburzenie psychiczne. W zależności od stopnia „choroby” podało też trzy poziomy jej zaawansowania: Borderline selfitis, Acute selfitis, Chronic selfitis. I tak „Autoportreciarze z pogranicza” mieli robić selfie co najmniej 3 razy dziennie, ale nigdzie ich nie udostępniać. „Ostrzy autoportreciarze” mieli fotografować się tak samo często, ale wszystkie zdjęcia udostępniać. „Chroniczni autopotreciarze” to ludzie, którzy robią i publikują co najmniej 6 zdjęć w ciągu dnia.

Jeśli jeszcze nie wiecie – uprzejmie donoszę: to fake. Wypłynął z „Adobo Chronicles”, strony, która parodiuje codzienne newsy. Taki „Asz Dziennik”. Też dałam się złapać.

A jednak… dało do myślenia, prawda? ;) Selfie selfie selfie… “Guardian” policzył, że w połowie 2013 roku tylko na Instagramie było 90 mln zdjęć z hashtagiem #me. Oxford Dictionary nadał „Selfie” miano słowa roku. Nie pamiętam którego.

Selfie… narcystyczny duch naszych czasów. To, co mnie najbardziej irytuje i zarazem fascynuje w tych zdjęciach i ich autorach, to ich przekonanie, że obchodzi mnie jak wyglądają zaraz po przebudzeniu. Albo, że mają lustro w windzie. Okazją do zrobienia sobie zdjęcia jest podróż Pendolino, wizyta u rodziny, nowa bluzka, stara bluzka… Więc, krótko mówiąc – nie ma okazji.

Ale dzięki selfie czujemy się lepsi, ważniejsi, ładniejsi. Wrzucamy fotkę i z wypiekami spoglądamy na licznik lajków pod zdjęciem. Żebrolajków. Tylko co one właściwie znaczą? Że podobamy się tym, którzy lajkują? Ale właściwie dlaczego lajkują? I właściwie co takie zdjęcie mówi o tym kto je zamieszcza? Że jest pyszałkiem? Egocentrykiem? Kabotynem? Pępkiem swojego małego smutnego świata, w którym nie dzieje się nic co warto pokazać na zdjęciu?

A może mówi o wielkiej samotności i pustce? Jest wieczór, jesteś w domu, nie sięgasz po książkę, po pilota, tylko po telefon. Nie dzwonisz nigdzie (bo nie masz do kogo? bo nie masz nic do powiedzenia?) tylko pstrykasz fotkę… I publikujesz. I sprawdzasz. I liczysz ilu już polubiło.

Kreujemy tak własny wizerunek. Nieprawdziwy. Jeśli na ulicy, w pracy, w domu, nikt nie obsypuje nas komplementami, robimy „pstryk”, a potem ulepszamy to, co zepsuła Matka Natura. Filtry w telefonicznym aparacie przekonają znajomych na Facebooku, że to właśnie my. Z wielkimi oczami, idealną cerą, malinowymi namiętnymi ustami, zamyślonym spojrzeniem. Zdjęcie robimy zawsze z góry, bo wtedy nie widać zwisających policzków czy zestawu podbródków. Jesteśmy piękne. A znajomi piszą: WOW!Zachwycająca! Ale się zmieniłaś! Super zdjęcie. 

Przez chwilę zapominamy, że to nie my jesteśmy super. Super jest aparat w naszym telefonie, który to wszystko potrafi...

W „kulturze” selfie jedno (szczególnie) mnie… śmieszy. Gdy zdjęcia robi facet. Jaki dajesz komunikat? Jestem super, jestem ładny, jestem Twoim pragnieniem? Jestem gejem! Nie, przepraszam. W byciu gejem nie ma nic złego. Z Ciebie jest zwyczajna pierdoła. Jeśli masz czas (i ochotę!) stać przed lustrem i pstrykać sobie fotki to… Sorry, właściwie to nie wiem co Ci powiedzieć…

 

nie musisz być idealną,
żeby być piękną!

Ewelina Kopic

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się