"Benny i Joon"Jeremiaha S. Chechika, z cyklu Kinoterapia. Must see, by poczuć się lepiej!

Autor:
"Benny i Joon"Jeremiaha S. Chechika, z cyklu Kinoterapia. Must see, by poczuć się lepiej!

Benny i Joon

Ten film rozlewa się po całym ciele jak ciepłe, kojące kakao i sprawia, że mamy ochotę uśmiechnąć się do samych siebie.

Tytułowi bohaterowie to rodzeństwo: starszy, poważny i zmęczony ciągłą odpowiedzialnością brat Benny i jego nadwrażliwa siostra Joon, u której zdiagnozowano zaburzenia psychiczne. Rodzice przed wieloma laty zginęli w wypadku, więc Benjamin o szczerej  i smutnej twarzy Aidana Quinna stara się ich wyręczyć w trudnym zadaniu stworzenia świata, w którym Joon będzie się czuła kochana i bezpieczna. Mimo cierpliwości, zaangażowania i braterskiej miłości ta praca domowa wydaje się momentami nie do odrobienia, tym bardziej, że kolejne opiekunki Joon zniechęcone nieobliczalnym charakterem dziewczyny, rezygnują z pracy. Joon to typ niepasujący do uporządkowanego i przewidywalnego świata przeciętnego everymana: z bolesną szczerością mówi to co myśli, pielęgnuje dziecko w sobie nie pozwalając by dorosło, a na zmiany w otoczeniu, do którego przywykła reaguje paniką. Benny, mimo namowy lekarzy nie chce umieścić Joon w ośrodku medycznym. Sytuacja zmienia się, kiedy w ich domu pojawia się Sam,  autystyczny kuzyn jednego z kumpli Benny’ego.  Grający go młody Johnny Depp ma nostalgiczny urok komików epoki kina niemego, a najbardziej przypomina  Bustera Keatona i Charlie Chaplina. W jednej ze scen Sam bawiąc się w kawiarni bułeczkami odgrywa słynny balet  z „Gorączki złota”, a ta krótka podróż filmowym wehikułem czasu podpowiada w jaki sposób uda mu się wykreować świat, w którym Joon w końcu poczuje się jak u siebie. Patrząc na tę parę, która zaczyna się w sobie przeglądać i odnajduje uczucie, widzimy jednocześnie, że czasem potrzebna jest nam akceptacja ze strony ukochanej osoby, by zacząć siebie doceniać. Poza tym obserwując taniec godowy pary, która w skonwencjonalizowanym i uporządkowanym świecie uważana jest za dwójkę nieszkodliwych dziwaków zaczynamy się zastanawiać, czy to czasem nie my zapominając o dziecięcej szczerości, otwartości, niewinności  nie zasługujemy na to miano. Ten film ogląda się smakowicie także ze względu na zabawne  dialogi jak choćby rozmowa o rodzynkach:

Sam: Nie lubisz rodzynek?

Joon: Nie, kiedyś były tłuste i soczyste, a teraz wyglądają, jakby ktoś wycisnął z nich życie. To upokorzone winogrona.

To przykład lekkiego, uroczego obrazu w prosty sposób poruszającego tematy, bynajmniej nie wagi piórkowej, jak: samotność, alienacja, poczucie nieprzystosowania, lek przed głęboką relacja z drugim człowiekiem. Sceny dramatyczne i wzruszające zestawione są z akcentami komediowymi we właściwych proporcjach, a wszystko jest świetnie odegrane przez Aidana Quinna, Mary Stuart Masterson, Julianne Moore i przede wszystkim Johnnego Deppa, który swoją rolą złożył pokłon dawnym gwiazdom epoki kina niemego, udowadniając, że słowa Charliego Chaplina:  „Ci co rozśmieszają ludzi cenniejsi są od tych, co każą im płakać” nadal mają moc i prawdę.

 

 

 

 

 

 

nie musisz być idealną,
żeby być piękną!

Ewelina Kopic

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się