W związku z...kompleksami

Autor:
W związku z...kompleksami

Rozmowa z Szymonem Kukanowem - Trenerem umiejętności społecznych, magistrantem psychologii

 

Czy kompleksy są w stanie zabić związek?

Generalnie jest tak, że wiele czynników wpływa na relację między partnerami i to jak ona przebiega. Sądzę zatem, że i napięcia, które są wywoływane przez osobę mającą kompleksy mogą wpływać na jakość tego związku. Myślę też, że nie tyle kompleksy, co ich powody mogą doprowadzić do rozpadu związku, bo kompleks jest de facto objawem, a nie przyczyną.

Kompleksy to bardzo złożony zespół myśli, przekonań i uczuć wobec jakiegoś zjawiska. Opowiem może na przykładzie. Jeśli mamy osobę otyłą, to tak naprawdę problemem nie jest otyłość sama w sobie, bo ten próg, kiedy myśli, uczucia i przekonania będą tworzyły coś, co się nazywa kompleksem będzie różny. Dla jednych kompleksy pojawią się po przekroczeniu dodatkowych pięciu kilo, dla innych dziesięciu, jeszcze dla innych piętnastu… A znowu dla kogoś i trzydzieści pięć kilo więcej może być w porządku! Kompleksem jest więc nie otyłość, a to wszystko, co o niej myślimy, jak się czujemy, itd. To jest dosyć uproszczone myślenie, ale jednocześnie dobrze to zagadnienie pokazuje. Kompleksy zniekształcają nam obraz rzeczywistości i rodzą frustrację. I teraz, jeśli patrzymy w lustro i widzimy kogoś, kogo nie lubimy, nie akceptujemy, narasta w nas napięcie i jest ogromne ryzyko, że będziemy musieli te negatywne emocje jakoś z siebie wyrzucić... Najczęstszym sposobem takiego wyrzucania złych emocji jest niestety złość i konsekwencją tego będzie często nieuzasadnione, atakowanie partnera.

…i to zaczyna nam komplikować związek… ale też zastanawiam się, czy zanim pojawi się złość i agresja wobec, najczęściej Bogu ducha winnego, partnera, jest taki mechanizm wmawiania i udowadniania wszystkim wokół, że jesteśmy beznadziejni? Że „grubi, głupi i nic nie warci”? Aż do momentu, kiedy ta druga osoba rzeczywiście zacznie tak o nas myśleć….

Rzeczywiście tak się dzieje. To trochę, jak ze słynną samosprawdzającą się przepowiednią. Ja bym jednak zwrócił uwagę na coś innego. Kiedy bardzo długo myślimy o sobie, że jesteśmy tacy beznadziejni, nieatrakcyjni etc,  istnieje ryzyko, że rzeczywiście tacy się staniemy, bo będziemy w życiu realnym szukali potwierdzenia naszej tezy! „Bo skoro jestem otyły, to i tak mi nic nie pomoże, będę się obżerał dalej…”i w rezultacie prosta droga do faktycznej otyłości. W momencie, kiedy pojawiają się kompleksy, my też często zaczynamy odpuszczać i na przykład przestajemy o siebie dbać. Bardzo niebezpieczne jest takie rysowanie naszego skrzywionego obrazu w czyichś oczach. I nie mówię tu wyłącznie o partnerze, ale także o ludziach, których poznajemy każdego dnia. Wielokrotnie były przeprowadzane badania, które pokazywały, co się dzieje, kiedy „na dzień dobry” przedstawimy siebie jako osobę nic niewartą, byle jaką, niepewną siebie… Zapewniam, że będziemy zupełnie inaczej traktowani, niż osoba, która kreśli siebie, jako przebojową i pozbawioną kompleksów!

Czyli wniosek z tego, że w związku też możemy partnera przekonać do swojej rzekomej beznadziejności…

Teoretycznie tak, choć ja miałbym jednak nadzieję, że partner, w związku z uczuciami, które żywi, jednak będzie oporny na nasze próby wpłynięcia na jego myślenie…

Skoro partner nas tak bardzo kocha i akceptuje, to gdzie jest niebezpieczeństwo, że kompleksy zaburzą harmonię w związku?

I tu wracamy do początku naszej rozmowy, czyli do tego, w jaki sposób kompleksy mogą zmienić nasze zachowanie. Jeżeli przestajemy sobie radzić ze sobą, to przestajemy sobie radzić też z naszymi emocjami. Z pewnością część kobiet potrafi swoje kompleksy maskować , co nie znaczy, że problemu nie ma, a inne będą swojego partnera zamęczać i na przykład wspólne wieczorne wyjście może się zamienić w koszmar, bo kobieta będzie po stokroć szukała potwierdzenia z ust partnera, że wygląda dobrze! I pół biedy, jeśli kobieta wyłącznie w ten sposób manifestuje swoje kompleksy. Często jest tak, że pozbawiona poczucia wartości kobieta zaczyna mężczyznę osaczać. Kontroluje każdy jego ruch, a nawet – uwaga – spojrzenia na inne kobiety, ponieważ czuje zagrożenie! „Spojrzałeś na inną? Czyli ja nie jestem dosyć atrakcyjna” itd., i dochodzi do kłótni. Po każdej kolejnej awanturze, jest oczywiście gorzej, bo jak świat światem mężczyźni - jako wzrokowcy -  zwracali uwagę na kobiety, więc małe szanse, że ów mężczyzna spoglądania zaprzestanie. Może jednak dojść do sytuacji, kiedy mężczyzna notorycznie oskarżany o „kontakt wzrokowy” z inną kobietą, zacznie się bać swojego cienia i będzie się rozpaczliwie kontrolował, aż się zamęczy… Częściej jednak mężczyzna po prostu nie wytrzymuje i odchodzi tam, gdzie nikt mu nie zrzędzi i nie robi awantur.

Powiedziałeś, że kochający mężczyzna nie odpuści łatwo, bo przecież ma w głowie obraz tej swojej ukochanej kobiety ugruntowany. Jasną sprawą jest, że nikt w związku nie powinien być terapeutą drugiej osoby, ale dawać wsparcie. Jak pomóc kobiecie, której kompleksy zaczynają komplikować wspólne życie?

Przede wszystkim bądźmy ze sobą szczerzy. I dotyczy to zarówno osoby mającej kompleksy, jak i jej partnera. Jeśli widzimy, że coś się dzieje złego, mówmy o tym otwarcie. Przemilczane problemy się same nie rozwiązują, a odłożone „na potem” zaczną się nawarstwiać. Jeśli widzimy, że nasza kobieta zaczyna tyć w zastraszającym tempie, po raz setny zapyta nas, czy dobrze wygląda lub ze łzami w oczach będzie nas przekonywała, że nic nie jest warta…to usiądźmy i zapytajmy, czy aby wszystko jest w porządku? Może ma jakieś problemy zawodowe czy finansowe, o których wstydzi lub obawia się powiedzieć a stres w pracy zajada kolejnymi batonikami…  Albo zaproponujmy wspólne przejście na dietę albo bieganie dwa razy w tygodniu.

Ale przecież my chcemy mieć rycerza na białym koniu, który bez względu na wszystko będzie prawił komplementy, a nie kogoś, kto powie „chyba musisz o siebie zadbać, idziemy na dietę”!

Jednym z fundamentów udanego związku jest szczerość. Nie masz komuś mówić – „jesteś gruby” lub „weź się za siebie”, ale rozmawiać z tą drugą osobą w taki sposób, by opowiedziała ci, co się dzieje takiego w jej życiu, że dostrzegamy w niej zmianę… Musimy pamiętać, że część tego, co powoduje kompleksy, ma podłoże w przeszłości… Na przykład kompleks związany z blizną, którą mamy od dzieciństwa, a przez którą byliśmy wytykani, a czasem poniżani w szkole… Takie rzeczy, a często wręcz traumy, są głęboko zakorzenione w psychice i nie wolno ich pozostawiać samym sobie, bo – raz jeszcze podkreślę – problem sam nie zniknie i może być potrzebna pomoc terapeuty. Większość kompleksów jednak to coś, co jest wyłącznie w naszej głowie i uwierz, że kolejna warstwa makijażu mająca „zatuszować te kompleksy” nie sprawi, że twój mężczyzna będzie cię kochał bardziej! Mężczyzna nie kocha kobiety za doklejone rzęsy, silikonowe piersi, czy doczepione włosy, ale za to, co pod tym wszystkim! Taką przynajmniej mam nadzieję…

Pojawiło się zawieszenie w głosie i temat na kolejną rozmowę, czyli co Wam się, Panowie, tak naprawdę podoba?!… Bardzo dziękuję.

Dziękuję.

 

 

 

nie musisz być idealną,
żeby być piękną!

Ewelina Kopic

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się