Operacja - ZAKUP!

Autor:
Photo credit: Dani_vr via Foter.com / CC BY-SA Photo credit: Dani_vr via Foter.com / CC BY-SA

Mówi się, że mężczyzna to istota prosta. I choć zapewne ta opinia powstała w ironicznym kontekście, to nie tylko za nią bym się nie obraził, ale wręcz bym jej przyklasnął. Bo po co komplikować? Jak samiec w końcu zedrze spodnie, to idzie i kupuje nowe, najlepiej jak najbardziej podobne do poprzednich. Szanuję za to Marka Zuckenberga, że mając możliwość kupna czegokolwiek, ma w szafie identyczne koszulki. Zdjęcie tej szafy obiegło internety z prędkością światła. Nie wiem tylko, dlaczego wywołało zdumienie. Miałbym tak samo, gdybym nie ożenił się ze stylistką, która nie pozwala mi wyjść z domu w koszuli z krótkimi rękawami we flamingi…

 

A kobieta? Obiekt naszych samczych westchnień, gdy przekroczy próg sklepu zachowuje się w sposób, który w pełni dezorientuje płeć brzydszą, lecz prostszą. Po pierwsze, o co chodzi ze sprawdzaniem rzeczy, które się damom nie podobają, ale jednak może się podobają pod pewnymi względami? To kategoria, która nie istnieje w świecie chromosomów XY. Po drugie, co kieruje Wami, gdy przychodzicie po sukienkę, a pół dnia spędzicie przeglądając kurtki? Poważnie, to niezrozumiałe. I wreszcie, mój osobisty faworyt – dysonans pozakupowy. 

Gdy moja ukochana wróci z naręczem ubrań ze sklepu (preferuje taktykę raz a dobrze), prezentuje mi zakupione tkaniny i dzianiny, a ja, na ile mi mój prosty gust pozwala, chwalę jej wybór. W końcu podobnie czułbym się na spotkaniu z architektem zachwalającym wytrzymałość przęseł mostu. Za wysokie progi na nawiązanie równorzędnej dyskusji. Jakimż więc zdziwieniem napełnia mnie fakt, że kładąc się spać, moja małżonka jest rada z dokonanych zakupów, ale już następnego dnia rano, przynajmniej połowę chce zwrócić do sklepu? Dla prostego samca, to równie logiczne, co zaparzenie kawy i zostawienie jej na tydzień przy ekspresie. Ale być może istnieje wytłumaczenie? Moja znajoma z pracy, Małgorzata, twierdzi, że doskonale moją Beti rozumie. I że ona nie tylko ma dysonans pozakupowy, ale również zakupowy, na dowód czego przytacza anegdotę jak zamówiła zamiast jednego 3 egzemplarze trampoliny dla dziecka. I nie wie jak ani dlaczego. No dobrze, są też jasne strony „procesu zakupowego” kobiet. Gdy kobiecie wpadnie do głowy,  żeby kupić coś, co wykracza poza sferę codziennych zakupów, zmienia się w perfekcyjnego project managera ds. zakupów. Przeglądanie oferty, porównanie cen, testy organoleptyczne, czytanie setek opinii, oglądanie filmów na youtube… Nie sposób wyobrazić sobie bardziej pogłębionej analizy. Gdyby faceci wybierali wózki dziecięce, wygrywałby: 

a) pierwszy, który się wyświetli

b) każdy, który ma więcej niż 2 kółka

Bo dlaczego dumny przedstawiciel męskiego rodu miałby zastanawiać się nad sposobem montażu adapterów do gondoli? To jak pytać o opinię w sprawie doboru mascary. Co to w ogóle jest? Osobiście obstawiałbym coś na twarz. Maska – maskara. Logiczne. A podkład to jest 5 piw przed wyjściem na dyskotekę a nie jakieś mazidła. Tyle w temacie. 

Jedno jednak przyznać trzeba. Jak już założycie Panie projekt, to pełna profeska. I nie zmienia to faktu, że po 3-miesięcznych poszukiwaniach, 2 dni później znajdujecie ten pierwszy wózek... który jednak jest lepszy. Dzięki Wam, producenci muszą się dużo bardziej starać, na czym my również zyskujemy :)

 

nie musisz być idealną,
żeby być piękną!

Ewelina Kopic

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się