O meandrach sztuki komplementowania

Autor:
Photo credit: garlandcannon / Foter / CC BY-SA Photo credit: garlandcannon / Foter / CC BY-SA

Jazda pociągiem z Celestynowa potrafi człowieka naprawdę ubogacić (wspaniałe słowo!). Można się na przykład dowiedzieć, że adepci budowlanki wyrażają swoją aprobatę dla kobiecych wdzięków poprzez głośne miauczenie. Na widok smukłych nóg, giętkiej kibici, czy daj boże odważnego dekoltu, zawodzą jak koty podczas marcowych serenad.O dziwo, ten sympatyczny przejaw admiracji kobiecego piękna, spotyka się zazwyczaj z pogardliwym ruchem głowy i spojrzeniem pełnym dezaprobaty, a nieraz nawet wypomnieniem chamskiej proweniencji.

Choć są tacy, którzy uważają, że to tylko gra pozorów i drażnienie komplementantów, i tak naprawdę kobietę cieszy taki wyraz uznania. Jak jest, wiedzą tylko kobiety. Nasz biedny ród męski, od dłuższego czasu, czyli od połowy lat 90 popełnia same gafy, kiedy chce sprawić kobiecie komplement. Doszło już do tego, że z obawy przed oskarżeniem o nieczyste zamiary, powstrzymujemy się od komentowania kobiecych wdzięków. Łatwiej już mężczyzn komplementować, zwłaszcza, że ostatnio często bardziej kobiecy są od kobiet. Tacy przynajmniej nie powiedzą, że chodzi nam tylko o zaciągnięcie ich do łóżka, a bywa, że właśnie o to im chodzi. A z kobietą, jak z miną przeciwpiechotną. Wchodzi dajmy na to do pokoju obiekt naszych biurowych westchnień i już od progu drażni zmysły i zapachem ponętnym i bioder kołysaniem i nagle oczom naszym ukazuje się pierś falująca. I co tu zrobić? Można zaryzykować komplement na jaskiniowca w stylu: - Mógłbym z Tobą szaleć jak dzika kuna w agreście – ale wtedy ryzykujemy plaskacza za zbytnią poufałość i niedwuznaczność propozycji. Można więc zagaić na romantyka: - Piękno Twoje o Boginko, najwięksi pieśniarze powinni wysławiać, a malunki Twe na ścianach Luwru zawisnąć – ale to może skutkować uznaniem nas za świra albo zboczeńca.  No więc z trzeciej flanki atakujemy, w szczere tony uderzając: - Wyglądasz dziś wyjątkowo pięknie i apetycznie, i jeśli mogę się tak wyrazić, myśli kierujesz ku hedonistycznym uciechom – i tu skucha – okazuje się bowiem, że wyszliśmy na męską szowinistyczną świnię, która ignoruje intelekt, uwagę poświęcając jedynie sferze fizycznej. I tak więc źle i tak niedobrze. A na ulicy to już w ogóle strach. Bo jak się powie nieznajomej, że wygląda zjawiskowo i choć się nie znacie, to chętnie przybliżysz jej swą osobę, najchętniej na niezobowiązującej kawie, zazwyczaj obiekt komplementu salwuje się ucieczką, a co wrażliwszy krzyczy, że ją zaczepia jakiś zwyrodnialec. W środkach komunikacji to sytuacja niekomfortowa. Poza tym weź tu człowieku spraw komplement szusującej na rolkach przedstawicielce płci pięknej ubranej w obcisłe szorty i top z wycięciem, na widok którego myśli same płyną ku uciechom cielesnym, a odpływają od rozważań nad ekspresjonizmem w kinie niemieckim pierwszej połowy XX wieku. Na wszelki wypadek lepiej nie jechać za taką, bo gotowa pomyśleć, że poniżej pleców wzrok lubieżnie kierujemy. Z innej strony niejasne są intencje kobiety prezentującej dekolt tyleż obfity, co kuszący, która wymaga, by nie zwracać na jej powierzchowność uwagi. Znaczy się, że dekolt jedynie ochłodzie ma służyć? Cóż za katusze wzrok od takiego odwracać, by nie narazić się na zarzut ocznego molestowania! Ciężkie, oj ciężkie życie współczesnego mężczyzny, który wrażliwy jest na kobiece piękno. Wytłumaczcie mi Panie najdroższe, jak to jest, że mężczyźni boją się Waszych reakcji na komplement? Czyż Wam nie sprawia przyjemności, że wasza uroda doceniona zostaje, nawet jeśli czasem w niezręcznej nieco formie? Czy Wasze reakcje muszą być niczem kolce, jeśli nie trafimy idealnie z równowagą formy i treści? Koleżanka szczerze mi powiedziała kiedyś, że Wy tak naprawdę na komplementy łase jesteście. Nawet wiedząc, że prawiący nie do końca szczery jest. Więc może ustalmy, by nie nadziewać się wiecznie na ostrza Waszych reakcji, a z drugiej strony na zniewieściałych nie wyjść – jakie numery przejdą, a jakie nie? Rozumiemy już w większości jaka różnica między sukienką, a spódnicą, to może i to uda nam się zapamiętać. Ku obopólnej uciesze.

nie musisz być idealną,
żeby być piękną!

Ewelina Kopic

Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - politykę prywatności. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie. Zgadzam się